Sam fakt, że mąż albo żona mieszka za granicą, nie blokuje rozwodu w Polsce. Nie oznacza jednak, że pozew można automatycznie złożyć do polskiego sądu tylko dlatego, że jeden z małżonków jest Polakiem albo nadal ma w Polsce rodzinę, mieszkanie czy meldunek. W sprawach transgranicznych najpierw trzeba ustalić jurysdykcję, czyli odpowiedzieć na pytanie, sądy którego państwa mogą prowadzić rozwód. Dopiero później wybiera się konkretny sąd okręgowy.
Na 24 sierpnia 2026 r. rozwód w Polsce nadal orzeka sąd. Uchwalona w marcu 2026 r. ustawa przewidująca w określonych przypadkach rozwód pozasądowy przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego została zawetowana i nie weszła w życie. Jeżeli więc małżonek przebywa w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Francji czy poza Europą, punktem wyjścia pozostaje sprawdzenie, czy polski sąd ma podstawę do rozpoznania sprawy.
W praktyce największe problemy nie zaczynają się na rozprawie. Zaczynają się wcześniej: od źle ustalonej jurysdykcji, błędnie wybranego sądu, nieaktualnego zagranicznego adresu albo założenia, że polski sąd rozwodowy automatycznie rozstrzygnie również wszystkie kwestie dotyczące dziecka mieszkającego w innym kraju. Każdy z tych błędów może zatrzymać sprawę jeszcze zanim sąd zacznie badać, czy między małżonkami rzeczywiście nastąpił trwały i zupełny rozkład pożycia.
Najpierw jurysdykcja: kiedy rozwód może prowadzić polski sąd i który sąd wybrać
W sprawach objętych prawem Unii Europejskiej punktem wyjścia jest rozporządzenie Rady (UE) 2019/1111, nazywane potocznie Brussels IIb. Posługuje się ono przede wszystkim pojęciem zwykłego pobytu, a nie meldunku. Zwykły pobyt należy rozumieć jako rzeczywiste, względnie trwałe centrum życia danej osoby oceniane na podstawie faktów. Sam adres zameldowania, posiadanie mieszkania w Polsce albo sporadyczne przyjazdy nie przesądzają sprawy.
Rozporządzenie przewiduje kilka alternatywnych podstaw jurysdykcji w sprawach rozwodowych. Polski sąd może mieć jurysdykcję między innymi wtedy, gdy:
-
oboje małżonkowie mają zwykły pobyt w Polsce; mieli tutaj ostatni wspólny zwykły pobyt i jedno z nich nadal tu przebywa; pozwany ma zwykły pobyt w Polsce; powód ma zwykły pobyt w Polsce i mieszkał tu przez co najmniej rok bezpośrednio przed wniesieniem sprawy; powód ma zwykły pobyt w Polsce od co najmniej sześciu miesięcy i jednocześnie jest obywatelem polskim; albo oboje małżonkowie są obywatelami polskimi. Rozporządzenie przewiduje również podstawę dotyczącą wspólnego wniosku, przy czym w polskiej procedurze rozwód wszczyna się pozwem, więc nie należy z tego wyciągać wniosku, że w Polsce funkcjonuje „wspólny pozew rozwodowy”.
Te przesłanki są alternatywne. Nie trzeba spełnić wszystkich. Trzeba natomiast wskazać tę, która rzeczywiście występuje w konkretnej sprawie.
Przykład: żona mieszka w Polsce, mąż w Niemczech, oboje są Polakami.
Polskie sądy mają podstawę jurysdykcji już ze względu na wspólne polskie obywatelstwo małżonków. Nie trzeba więc dowodzić, że mąż nadal ma centrum życia w Polsce.
Przykład: oboje małżonkowie są Polakami, ale od ośmiu lat mieszkają w Wielkiej Brytanii.
Sam wieloletni pobyt za granicą nie odbiera automatycznie polskim sądom jurysdykcji. Wspólne obywatelstwo polskie może stanowić jej podstawę. Pojawia się natomiast kolejny problem: skoro żadne z małżonków nie mieszka w Polsce, art. 41 k.p.c. może nie pozwolić ustalić konkretnego sądu według zwykłej kolejności. Jeżeli na podstawie przepisów KPC nie można ustalić właściwości miejscowej, Sąd Najwyższy oznacza sąd właściwy na podstawie art. 45 k.p.c.; występuje o to sąd, do którego wpłynął pozew.
Przykład: Polak wrócił do Polski cztery miesiące temu, a jego francuska żona stale mieszka we Francji.
Nie należy automatycznie zakładać polskiej jurysdykcji. Samo polskie obywatelstwo powoda nie wystarcza do zastosowania sześciomiesięcznej przesłanki, jeżeli jego zwykły pobyt w Polsce trwa dopiero cztery miesiące. Trzeba sprawdzić, czy istnieje inna podstawa jurysdykcji. Jeżeli nie – złożenie pozwu w Polsce może być przedwczesne.
Przykład: małżonkowie mają różne obywatelstwa i mieszkają w różnych państwach.
Tu wspólne obywatelstwo nie pomoże. Najpierw sprawdza się zwykły pobyt pozwanego, następnie sytuację powoda i długość jego pobytu, a także ostatni wspólny zwykły pobyt małżonków. Dopiero fakty pozwalają wskazać właściwe państwo.
Jeżeli przepisy unijne nie wskazują właściwego sądu państwa członkowskiego i pozwalają sięgnąć do przepisów krajowych, znaczenie mają art. 1103 i art. 1103¹ k.p.c. Polski KPC przewiduje w sprawach małżeńskich m.in. roczny okres miejsca zamieszkania lub zwykłego pobytu powoda w Polsce, sześciomiesięczny okres w przypadku powoda będącego obywatelem polskim oraz wspólne obywatelstwo polskie małżonków. Nie należy jednak stosować tych przepisów zamiast regulacji unijnej tam, gdzie pierwszeństwo ma rozporządzenie 2019/1111.
Dopiero po potwierdzeniu jurysdykcji przechodzi się do właściwości miejscowej. To dwie różne rzeczy. Jurysdykcja odpowiada na pytanie: „czy sprawę może prowadzić Polska?”. Właściwość miejscowa: „który dokładnie polski sąd ma ją prowadzić?”.
Rozwód w pierwszej instancji rozpoznaje sąd okręgowy. Zgodnie z art. 41 k.p.c. najpierw bierze się pod uwagę sąd okręgu, w którym małżonkowie mieli ostatnie wspólne miejsce zamieszkania, ale tylko jeżeli przynajmniej jedno z nich nadal ma w tym okręgu miejsce zamieszkania lub zwykłego pobytu. Jeżeli takiej podstawy nie ma, właściwy jest sąd miejsca zamieszkania pozwanego, a jeżeli również tego nie można zastosować – sąd miejsca zamieszkania powoda.
To właśnie w tym miejscu często pojawia się błędny skrót myślowy: „ostatnio mieszkaliśmy w Warszawie, więc składam pozew w Warszawie”. Jeżeli oboje od lat mieszkają już poza tym okręgiem, dawny wspólny adres sam w sobie nie wystarcza.
Jest jeszcze trzecie pytanie: jakie prawo będzie stosowane do rozwodu? Jurysdykcja sądu polskiego i prawo właściwe nie są tym samym.
Art. 54 ustawy – Prawo prywatne międzynarodowe przewiduje w pierwszej kolejności wspólne prawo ojczyste małżonków z chwili żądania rozwodu. Jeżeli małżonkowie nie mają wspólnego prawa ojczystego, bada się prawo państwa, w którym oboje mają w tym momencie miejsce zamieszkania. Jeżeli i tego łącznika nie ma, znaczenie może mieć państwo ich ostatniego wspólnego zwykłego pobytu, o ile jedno z małżonków nadal tam zwykle przebywa. Gdy żadna z tych podstaw nie działa, stosuje się prawo polskie.
Dla dwojga obywateli polskich sprawa jest więc zwykle prostsza: ich rozwód podlega wspólnemu prawu ojczystemu, czyli prawu polskiemu. Przy małżeństwie polsko-francuskim albo polsko-brytyjskim tego założenia nie można już przyjąć bez dalszej analizy.
Pozew, doręczenie za granicę i sytuacja, gdy małżonek nie chce współpracować
Samo ustalenie właściwego sądu nie wystarczy. Drugim punktem krytycznym jest skuteczne doręczenie pozwu. To właśnie zagraniczny adres pozwanego potrafi mieć większy wpływ na tempo sprawy niż długość samej rozprawy.
Opłata sądowa od pozwu o rozwód wynosi obecnie 600 zł. Jeżeli sąd orzeknie rozwód na zgodny wniosek stron bez orzekania o winie, po uprawomocnieniu się wyroku zwracana jest połowa tej opłaty, czyli 300 zł, z zastrzeżeniem dodatkowych rozstrzygnięć objętych ustawą o kosztach sądowych. Jeżeli do akt składane jest dokument pełnomocnictwa podlegający opłacie skarbowej, stawka wynosi co do zasady 17 zł. Tłumaczenia, pełnomocnik czy niektóre dodatkowe żądania to już osobne koszty i nie ma uczciwej jednej stawki dla wszystkich rozwodów międzynarodowych.
Przed wniesieniem pozwu trzeba zebrać przede wszystkim informacje, które pozwolą sądowi ocenić jurysdykcję i przeprowadzić doręczenie: obywatelstwo obojga małżonków, państwo i miejsce ich rzeczywistego pobytu, daty rozpoczęcia pobytu w poszczególnych państwach, ostatnie wspólne miejsce zamieszkania, dokładny adres pozwanego oraz dane dotyczące zwykłego pobytu wspólnych małoletnich dzieci. Dopiero potem dochodzą standardowe elementy: odpis aktu małżeństwa, żądanie dotyczące winy lub braku orzekania o niej, żądania dotyczące dzieci, alimentów i zabezpieczenia oraz dowody na okoliczności rzeczywiście sporne.
Nie warto dołączać przypadkowego zestawu wiadomości, zdjęć i przelewów tylko dlatego, że „mogą się przydać”. Dowód powinien odpowiadać na konkretne pytanie. Potwierdzenia przelewów są istotne np. dla kosztów utrzymania dziecka albo wykonania obowiązku alimentacyjnego, ale nie są automatycznie potrzebnym dowodem na rozkład pożycia.
Jeżeli pozwany mieszka w innym państwie Unii Europejskiej, zastosowanie do doręczania dokumentów może znaleźć rozporządzenie (UE) 2020/1784. Dokumenty są przekazywane w systemie współpracy między właściwymi jednostkami państw członkowskich. Organ przyjmujący powinien podjąć działania zmierzające do doręczenia możliwie szybko, zasadniczo w ciągu miesiąca od otrzymania dokumentu. Tego terminu nie wolno jednak przedstawiać jako obietnicy, że pozwany otrzyma pozew w miesiąc ani tym bardziej że rozwód zakończy się w takim czasie. Dochodzi czas przekazania dokumentów, tłumaczeń, zwrotnego potwierdzenia i ewentualnego usuwania problemów z adresem.
Język dokumentów ma znaczenie proceduralne. Odbiorca w UE może odmówić przyjęcia dokumentu, jeżeli nie został on sporządzony w języku, który rozumie, albo w odpowiednim języku urzędowym miejsca doręczenia i nie towarzyszy mu wymagane tłumaczenie. Rozporządzenie przewiduje możliwość odmowy przy doręczeniu lub zasadniczo w ciągu dwóch tygodni. Dlatego decyzja „nie tłumaczę pozwu, bo sąd tego jeszcze nie nakazał” może dać pozorną oszczędność, a później spowodować kolejną rundę doręczeń.
Nie znaczy to, że każdy dokument w każdym przypadku trzeba z góry tłumaczyć na dowolnie wybrany język. Trzeba ustalić, jakim językiem rzeczywiście posługuje się adresat i jakie wymagania obowiązują przy doręczeniu w danym państwie. To jest dokładnie ten etap, na którym mechaniczne kopiowanie procedury z rozwodu Polska–Niemcy do sprawy Polska–Hiszpania albo Polska–Szwecja potrafi stworzyć niepotrzebny problem.
Rozporządzenie 2020/1784 przewiduje również mechanizmy pomocy w ustalaniu adresu odbiorcy. Nie jest to jednak uniwersalna europejska wyszukiwarka adresów. Sposób pomocy zależy od rozwiązania wskazanego przez konkretne państwo.
Poza Unią Europejską procedura może wyglądać inaczej. Wielka Brytania nie powinna być traktowana tak samo jak Niemcy czy Francja. Po Brexicie do nowych doręczeń nie stosuje się wobec niej po prostu unijnego systemu tak, jak wobec państw członkowskich. Jednym z podstawowych instrumentów wykorzystywanych w relacji z Wielką Brytanią jest Konwencja haska z 15 listopada 1965 r. o doręczaniu za granicą dokumentów sądowych i pozasądowych w sprawach cywilnych lub handlowych.
Przy innym państwie trzecim trzeba najpierw ustalić, czy jest ono związane Konwencją haską, czy Polska ma z nim odpowiednią umowę oraz jakie kanały doręczeń są dopuszczalne. Nie istnieje poprawna ogólna zasada: „poza UE dokumenty wysyła ambasada”. W jednych sprawach zadziała mechanizm konwencyjny, w innych umowa dwustronna albo przepisy krajowe.
Najtrudniejsza wersja problemu pojawia się wtedy, gdy nie wiadomo, gdzie pozwany mieszka.
Samo wpisanie do pozwu „adres nieznany” nie rozwiązuje sprawy. Art. 143 i 144 k.p.c. pozwalają ustanowić kuratora dla strony, której miejsce pobytu jest nieznane, ale wnioskodawca musi uprawdopodobnić, że miejsca pobytu rzeczywiście nie można ustalić. Kurator nie jest skrótem stosowanym wtedy, gdy wygodniej byłoby nie szukać aktualnego adresu.
Praktycznie oznacza to konieczność pokazania, że podjęto realne próby ustalenia miejsca pobytu: zweryfikowano ostatni znany adres, dostępne informacje i dokumenty oraz te legalnie dostępne źródła, z których w konkretnej sytuacji można skorzystać. Im bardziej prawdopodobne jest, że powód zna sposób dotarcia do małżonka, tym słabsze będzie samo twierdzenie, że jego adres jest nieznany.
Inna sytuacja zachodzi, gdy adres jest prawidłowy, a pozwany po prostu nie chce się rozwodzić albo ignoruje korespondencję. Trzeba rozdzielić trzy przypadki.
Jeżeli pozew nie został skutecznie doręczony, problemem nie jest brak zgody na rozwód, lecz brak prawidłowego doręczenia. Sąd nie może traktować pozwanego tak, jakby miał możliwość obrony, gdy procedura doręczenia nie została zakończona prawidłowo.
Jeżeli pozew został skutecznie doręczony, ale pozwany nie składa odpowiedzi, sama bierność nie daje mu prawa do bezterminowego blokowania postępowania. W sprawie rozwodowej sąd nie może jednak oprzeć rozstrzygnięcia wyłącznie na tym, że pozwany milczy. Nadal trzeba zbadać przesłanki rozwodu.
Jeżeli pozwany został prawidłowo zawiadomiony, ale nie pojawia się na rozprawie, art. 428 k.p.c. pozwala prowadzić rozprawę mimo niestawiennictwa jednej ze stron. Szczególną uwagę powinien zachować powód: jego nieusprawiedliwione niestawiennictwo na pierwszym posiedzeniu wyznaczonym w celu przeprowadzenia rozprawy powoduje zawieszenie postępowania. To zupełnie inna sytuacja niż nieobecność pozwanego.
Sąd w każdej sprawie o rozwód zarządza dowód z przesłuchania stron. Wynika to z art. 432 k.p.c. Podczas postępowania sąd ustala m.in. okoliczności rozkładu pożycia oraz sytuację wspólnych małoletnich dzieci. Zgoda małżonków na rozwód nie zastępuje więc ustaleń sądu.
Pobyt za granicą nie oznacza jednak automatycznie, że na każde posiedzenie trzeba kupować bilet do Polski. KPC przewiduje posiedzenia zdalne. Przewodniczący może zarządzić taki sposób udziału, jeżeli charakter czynności na to pozwala i zachowane będą prawa procesowe stron oraz prawidłowy tok postępowania. Nie jest to gwarantowane prawo strony do rozprawy przez internet.
Jeżeli uczestnik chce, aby posiedzenie zostało przeprowadzone zdalnie, wniosek trzeba złożyć w ustawowym terminie 7 dni od doręczenia zawiadomienia albo wezwania na posiedzenie. Gdy sąd już zarządził posiedzenie zdalne i umożliwił taki udział, zamiar uczestnictwa na odległość zgłasza się najpóźniej 3 dni robocze przed terminem na zasadach podanych w zawiadomieniu. Mieszkaniec Hiszpanii czy Irlandii nie powinien więc czekać z tym pytaniem do dnia poprzedzającego rozprawę.
Dzieci za granicą, alimenty, drugi rozwód i skutki polskiego wyroku
Adres zagraniczny małżonka nie zmienia podstawowej przesłanki rozwodu. Jeżeli do rozwiązania małżeństwa stosuje się prawo polskie, sąd może orzec rozwód wtedy, gdy nastąpił zupełny i trwały rozkład pożycia w rozumieniu art. 56 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.
„Zupełny” i „trwały” nie są synonimami. Zupełność oznacza zerwanie więzi składających się na wspólne pożycie małżeńskie, ocenianych w realiach konkretnego związku. Trwałość dotyczy prognozy, czy można racjonalnie oczekiwać odbudowy małżeństwa. Wieloletnie mieszkanie w dwóch krajach może być mocnym faktem, ale samo przekroczenie granicy państwowej nie jest prawną przesłanką rozwodu.
Nawet przy zupełnym i trwałym rozkładzie sąd bada przeszkody przewidziane w art. 56 k.r.o. Rozwód nie może zostać orzeczony, jeżeli ucierpiałoby na tym dobro wspólnych małoletnich dzieci albo jeżeli z innych względów byłby sprzeczny z zasadami współżycia społecznego. Odrębne ograniczenie dotyczy żądania rozwodu przez małżonka wyłącznie winnego rozkładu pożycia.
Przy dzieciach mieszkających poza Polską pojawia się jeszcze ważniejsza kwestia: jurysdykcja w sprawie rozwodu nie oznacza automatycznie jurysdykcji we wszystkich sprawach dotyczących dziecka.
W relacjach objętych rozporządzeniem 2019/1111 podstawową zasadą w sprawach odpowiedzialności rodzicielskiej jest jurysdykcja sądów państwa, w którym dziecko ma zwykły pobyt w chwili wszczęcia postępowania, z wyjątkami przewidzianymi w rozporządzeniu. Trzeba więc osobno analizować władzę rodzicielską, miejsce pobytu dziecka i kontakty.
Przykład dobrze pokazuje ryzyko. Oboje rodzice są Polakami, dlatego rozwód może zostać przeprowadzony w Polsce. Ich dziesięcioletnie dziecko od czterech lat mieszka jednak z matką we Francji, tam chodzi do szkoły, ma lekarza, znajomych i faktyczne centrum życia. Nie wolno automatycznie założyć, że skoro polski sąd rozwiedzie rodziców, to na tej samej podstawie będzie mógł bez dalszej analizy rozstrzygnąć całość spraw dotyczących odpowiedzialności rodzicielskiej.
Art. 58 k.r.o. nakazuje polskiemu sądowi rozwodowemu rozstrzygać w wyroku m.in. o władzy rodzicielskiej, kontaktach i kosztach utrzymania wspólnego małoletniego dziecka, ale przepis krajowy nie tworzy sam z siebie jurysdykcji międzynarodowej, jeżeli jej zakres wyznaczają przepisy unijne albo odpowiednia konwencja międzynarodowa. To jeden z punktów, które trzeba sprawdzić przed skonstruowaniem żądań pozwu, a nie dopiero na rozprawie.
Podobnie jest z alimentami transgranicznymi. Nie powinno się zakładać, że zasady jurysdykcji dotyczące rozwodu automatycznie rozstrzygają również jurysdykcję w sprawie alimentów. W relacjach unijnych funkcjonuje odrębny reżim wynikający m.in. z rozporządzenia nr 4/2009.
Kolejny problem pojawia się, gdy małżonek zdążył już złożyć pozew w innym państwie.
W Unii Europejskiej nie działa zasada „kto ma lepszego prawnika, ten wybierze sobie wygodniejszy sąd mimo istniejącej sprawy”. Jeżeli postępowania dotyczące rozwodu między tymi samymi małżonkami zostały wszczęte przed sądami różnych państw członkowskich, art. 20 rozporządzenia 2019/1111 przewiduje mechanizm pierwszeństwa wcześniej wszczętego postępowania. Sąd, przed którym sprawę wszczęto później, co do zasady zawiesza postępowanie do czasu ustalenia jurysdykcji pierwszego sądu. Jeżeli jurysdykcja tego sądu zostanie potwierdzona, drugi sąd powinien odstąpić od prowadzenia sprawy na jego rzecz.
Dlatego wiadomość „mąż złożył już pozew w Niemczech” jest informacją, którą trzeba przeanalizować przed składaniem konkurencyjnego pozwu w Polsce. Data wszczęcia sprawy i podstawa jurysdykcji mogą mieć realne znaczenie.
Rozwodu nie należy też utożsamiać z automatycznym podziałem całego majątku. Art. 58 § 3 k.r.o. pozwala sądowi na wniosek jednego z małżonków przeprowadzić podział majątku wspólnego już w wyroku rozwodowym, ale tylko wtedy, gdy nie spowoduje to nadmiernej zwłoki w postępowaniu. Gdy do podziału są mieszkania, udziały w spółkach, kredyty albo składniki znajdujące się w kilku państwach, próba rozliczenia wszystkiego w samym rozwodzie może być właśnie tym elementem, który nadmiernie skomplikuje sprawę. Wtedy rozdzielenie postępowań bywa rozwiązaniem procesowo rozsądniejszym.
Ile trwa rozwód z małżonkiem za granicą? Nie istnieje uczciwy ustawowy przelicznik typu „zagraniczny rozwód trwa 6–12 miesięcy”. Dwie sprawy z tym samym krajem mogą różnić się o wiele miesięcy, bo w jednej pozwany odbierze przetłumaczony pozew od razu, a w drugiej trzeba będzie ustalać jego miejsce pobytu, ponawiać doręczenie i prowadzić dowody dotyczące dzieci lub winy. Najwięcej czasu pochłaniają zwykle właśnie problemy z jurysdykcją i doręczeniami, zagraniczne dowody, spór o dzieci, rozbudowane postępowanie dotyczące winy oraz równoległa sprawa w drugim państwie.
Po prawomocnym rozwodzie pozostaje pytanie, czy polskim wyrokiem można posłużyć się za granicą.
W państwach objętych rozporządzeniem 2019/1111 zasadą jest uznawanie orzeczenia wydanego w innym państwie członkowskim bez potrzeby przeprowadzania specjalnego postępowania o uznanie. Rozporządzenie przewiduje również zaświadczenie dotyczące orzeczeń w sprawach małżeńskich, wydawane na wniosek strony według formularza z załącznika II. Jest ono praktycznie istotne, gdy rozwiedziony małżonek musi wykazać swój stan cywilny przed zagranicznym urzędem.
Poza systemem unijnym nie można zastosować jednej odpowiedzi do całego świata. Procedurę trzeba sprawdzić dla konkretnego państwa. Polski wyrok może wymagać przedstawienia dodatkowych dokumentów, tłumaczenia albo przejścia lokalnej procedury uznania.
FAQ – rozwód z małżonkiem mieszkającym za granicą
Oboje jesteśmy Polakami, ale od lat mieszkamy za granicą. Czy możemy rozwieść się w Polsce?
Wspólne obywatelstwo polskie może stanowić podstawę jurysdykcji polskich sądów. Oddzielnie trzeba jednak ustalić właściwość miejscową konkretnego sądu. Jeżeli żadna ze stron nie mieszka w Polsce i art. 41 k.p.c. nie pozwala ustalić sądu, zastosowanie może znaleźć procedura z art. 45 k.p.c.
Mąż mieszka w Wielkiej Brytanii. Czy postępowanie wygląda tak samo jak wtedy, gdy mieszka w Niemczech?
Nie. Niemcy są państwem UE i w zakresie doręczeń działa unijne rozporządzenie 2020/1784. Wielka Brytania po Brexicie nie jest w nowych sprawach traktowana jak państwo członkowskie; trzeba zbadać właściwy mechanizm międzynarodowy, w tym zastosowanie Konwencji haskiej z 1965 r.
Nie znam aktualnego adresu żony. Czy mogę mimo tego złożyć pozew?
Brak adresu nie musi ostatecznie uniemożliwić postępowania, ale trzeba wykazać realne próby jego ustalenia. Przy rzeczywiście nieznanym miejscu pobytu można wnioskować o ustanowienie kuratora na podstawie art. 143–144 k.p.c. Samo oświadczenie „nie utrzymujemy kontaktu” nie gwarantuje uwzględnienia wniosku.
Małżonek odebrał pozew za granicą, ale nie odpowiada. Czy może w ten sposób zablokować rozwód?
Nie. Jeżeli doręczenie było skuteczne, brak odpowiedzi pozwanego nie daje mu prawa do bezterminowego zatrzymania sprawy. Sąd nadal musi jednak samodzielnie ustalić przesłanki rozwodu i nie orzeka go automatycznie tylko dlatego, że pozwany milczy.
Pozwany nie przyjedzie na rozprawę. Czy sąd może orzec rozwód bez niego?
Rozprawa może odbyć się mimo niestawiennictwa jednej ze stron. Kluczowe jest prawidłowe zawiadomienie i możliwość obrony praw pozwanego. Inna zasada dotyczy powoda: nieusprawiedliwiona nieobecność powoda na pierwszym posiedzeniu wyznaczonym na rozprawę powoduje zawieszenie postępowania.
Czy mogę uczestniczyć w rozprawie z zagranicy przez internet?
Jest to możliwe, ale nie automatyczne. Przewodniczący musi zarządzić posiedzenie zdalne. Wniosek o taki sposób przeprowadzenia posiedzenia składa się w terminie 7 dni od doręczenia zawiadomienia albo wezwania; jeżeli posiedzenie zostało już zarządzone jako zdalne, trzeba przestrzegać podanego przez sąd terminu zgłoszenia udziału, ustawowo najpóźniej 3 dni robocze przed posiedzeniem.
Dziecko mieszka z drugim rodzicem za granicą. Czy polski sąd rozwodowy zdecyduje o kontaktach i władzy rodzicielskiej?
Nie należy tego zakładać automatycznie. Jurysdykcję dotyczącą odpowiedzialności rodzicielskiej trzeba ustalić oddzielnie, a w UE podstawowym łącznikiem jest zwykły pobyt dziecka, z wyjątkami przewidzianymi przepisami. Sam fakt, że rodzice mogą rozwieść się w Polsce, nie przesądza całej sprawy dziecka.
Małżonek pierwszy złożył pozew o rozwód w innym państwie UE. Czy mogę szybko złożyć drugi w Polsce?
Pozew można fizycznie wnieść, ale nie oznacza to, że polski sąd będzie mógł dalej prowadzić sprawę. Przy dwóch postępowaniach między tymi samymi małżonkami znaczenie ma mechanizm z art. 20 rozporządzenia 2019/1111 i kolejność wszczęcia postępowań. Najpierw trzeba ustalić datę i podstawę jurysdykcji sprawy zagranicznej.
Czy polski pozew zawsze trzeba przetłumaczyć na język kraju, w którym mieszka pozwany?
Nie istnieje zasada, że zawsze wystarcza język urzędowy danego państwa ani że zawsze można wysłać sam dokument po polsku. W unijnym systemie doręczeń odbiorca ma prawo odmówić przyjęcia dokumentu z powodów językowych w warunkach określonych w rozporządzeniu 2020/1784. Język odbiorcy i zasady obowiązujące przy konkretnym doręczeniu trzeba więc ustalić przed wysyłką.
Czy polski wyrok rozwodowy trzeba dodatkowo uznać w Niemczech lub Francji?
W systemie rozporządzenia 2019/1111 zasadą jest uznawanie orzeczeń między państwami członkowskimi bez specjalnego postępowania. W praktyce do czynności urzędowych może być potrzebny prawomocny wyrok oraz odpowiednie zaświadczenie dotyczące orzeczenia w sprawie małżeńskiej.
Pierwszy krok nie polega na pisaniu uzasadnienia pozwu ani zamawianiu tłumaczenia kilkudziesięciu stron. Najpierw zapisz sześć faktów: obywatelstwo obojga małżonków, ich obecne państwa zwykłego pobytu, datę rozpoczęcia pobytu powoda w Polsce, dokładny adres pozwanego, miejsce zwykłego pobytu dzieci oraz informację, czy za granicą wszczęto już postępowanie rozwodowe. Na tej podstawie ustal jurysdykcję. Dopiero potem wybierz konkretny sąd, sprawdź prawo właściwe i zaplanuj doręczenie. Najdroższym błędem na starcie jest przygotowanie całego pozwu dla polskiego sądu przed sprawdzeniem, czy ten sąd w ogóle może prowadzić sprawę.
