Z psem można legalnie wypoczywać na wielu polskich plażach, ale brak tabliczki z zakazem nie daje jeszcze pełnej swobody. Trzeba rozdzielić trzy kwestie: prawo wejścia na dany teren, zasady prowadzenia psa oraz bezpieczeństwo samego zwierzęcia. To szczególnie ważne latem, gdy kilkaset metrów jednej plaży może podlegać różnym zasadom — część może być zwykłym odcinkiem brzegu, część strzeżonym kąpieliskiem, a kilka kilometrów dalej może zaczynać się rezerwat przyrody.
Stan prawny opisany poniżej jest aktualny na sierpień 2026 r.
Czy z psem można wejść na każdą plażę? Plaża, kąpielisko i teren chroniony to trzy różne sytuacje
W Polsce nie istnieje jeden ogólnokrajowy przepis zakazujący wprowadzania psów na wszystkie plaże. Nie istnieje też zasada, zgodnie z którą każda „dzika plaża” jest automatycznie dostępna dla psa.
Pierwsze, co trzeba ustalić przed zejściem na piasek, to status konkretnego miejsca.
Plaża i kąpielisko nie są tym samym. Prawo wodne definiuje kąpielisko jako wyznaczony przez radę gminy, wydzielony i oznakowany fragment wód powierzchniowych wykorzystywany przez dużą liczbę kąpiących się osób. W praktyce przy kąpielisku funkcjonuje również przylegająca infrastruktura i oznakowany teren plaży, dlatego lokalne zasady trzeba czytać razem z oznaczeniami znajdującymi się na miejscu.
To rozróżnienie ma konkretne znaczenie. Jeżeli kilometrowa plaża ma strzeżony odcinek długości 100 albo 200 metrów, ograniczenie obowiązujące w obrębie tego miejsca nie powinno być automatycznie przenoszone na cały kilometr brzegu. Najpierw trzeba ustalić dokładne granice terenu objętego daną zasadą.
Dobrym przykładem jest Gdańsk. W sezonie 2026 miasto wyznaczyło dziewięć kąpielisk morskich. Poszczególne odcinki mają od 100 do 300 metrów strzeżonej linii brzegowej. Przykładowo kąpielisko na Stogach osiąga w szczycie sezonu 300 metrów, a kąpieliska Orle, Świbno czy Sobieszewo po 100 metrów.
Gdański Ośrodek Sportu podaje jednocześnie, że zakaz wprowadzania zwierząt dotyczy terenów kąpielisk strzeżonych od 21 czerwca do 31 sierpnia, z wyjątkiem psów asystujących. Sam sezon kąpielowy w Gdańsku został w 2026 r. określony od 26 czerwca do 30 sierpnia. To drobna, ale praktycznie ważna różnica: data funkcjonowania kąpieliska i okres obowiązywania określonej zasady organizacyjnej nie zawsze muszą pokrywać się dzień w dzień.
Dlatego przed wejściem z psem nie wystarczy spojrzeć na pogodę i obecność ratownika. Trzeba sprawdzić oznaczenie konkretnego wejścia na plażę i zakres wskazany na tablicy.
Osobnym problemem są lokalne, generalne zakazy wprowadzania psów. Tutaj sytuacja prawna jest bardziej skomplikowana niż proste „gmina może zakazać i koniec”.
Art. 4 ust. 2 pkt 6 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach pozwala radzie gminy określać obowiązki osób utrzymujących zwierzęta domowe. Mają one służyć:
-
ochronie ludzi przed zagrożeniem,
-
ograniczaniu uciążliwości,
-
ochronie terenów wspólnego użytku przed zanieczyszczeniem.
Nie daje to jednak samorządowi nieograniczonej swobody w ustanawianiu całkowitych zakazów obecności zwierząt na publicznych terenach.
Pokazała to sprawa Ustronia Morskiego. Tamtejszy regulamin zabraniał wprowadzania psów i innych zwierząt domowych na plaże od 1 czerwca do 30 września. Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie po skardze Rzecznika Praw Obywatelskich.
Wyrokiem z 4 kwietnia 2024 r., sygn. II SA/Sz 1065/23, WSA stwierdził nieważność przepisu ustanawiającego taki zakaz.
Znaczenie tego orzeczenia jest większe niż sama sytuacja w Ustroniu Morskim. Sąd wskazał, że spraw związanych z obowiązkami właścicieli zwierząt nie można dowolnie regulować na podstawie ogólnego upoważnienia gminy do określania zasad korzystania z obiektów użyteczności publicznej. Jednocześnie przepisy o utrzymaniu czystości pozwalają ustalać konkretne środki ostrożności, ale nie dają automatycznie podstawy do całkowitego wyłączenia właścicieli zwierząt z terenów przeznaczonych do wspólnego użytku.
Nie oznacza to jednak, że można zobaczyć znak „zakaz wprowadzania psów”, uznać go za nieważny i wejść na plażę bez dalszego sprawdzania. Liczy się podstawa ograniczenia, rodzaj terenu oraz dokładny zakres zakazu. Inaczej trzeba oceniać generalny zakaz ustanowiony przez gminę, inaczej zasady dotyczące wyznaczonego kąpieliska, a jeszcze inaczej ograniczenie wynikające bezpośrednio z przepisów o ochronie przyrody.
To ostatnie jest szczególnie ważne przy „dzikich plażach”.
Art. 15 ust. 1 pkt 16 ustawy o ochronie przyrody przewiduje w parkach narodowych i rezerwatach przyrody zakaz wprowadzania psów na obszary objęte ochroną ścisłą i czynną, z ustawowymi wyjątkami, m.in. dla miejsc wyznaczonych w planie ochrony oraz psów asystujących. Dlatego odludny odcinek brzegu może być prawnie bardziej problematyczny niż zatłoczona plaża miejska.
Przykład można znaleźć na Wyspie Sobieszewskiej w Gdańsku, gdzie znajdują się rezerwaty Ptasi Raj i Mewia Łacha. Sam fakt, że w pobliżu nie ma leżaków, ratownika i budki z lodami, nie mówi nic o prawie wejścia z psem. Tutaj przed spacerem trzeba sprawdzić granice obszaru chronionego i zasady jego udostępniania.
W praktyce są więc cztery typowe sytuacje:
-
Zwykła plaża miejska bez zakazu — wejście z psem może być dopuszczalne, ale nadal obowiązują przepisy dotyczące kontroli nad zwierzęciem, bezpieczeństwa i sprzątania.
-
Oznakowane kąpielisko strzeżone — trzeba sprawdzić regulamin i dokładny zakres ograniczeń; zakaz dotyczący kąpieliska nie oznacza automatycznie zakazu na wielokilometrowej plaży.
-
Tablica z generalnym zakazem na całej plaży — nie należy automatycznie zakładać ani że zakaz jest prawidłowy, ani że można go zignorować. Trzeba ustalić podstawę prawną i zasięg regulacji.
-
Plaża na terenie chronionym — pierwszeństwo mają szczególne przepisy ochrony przyrody i zasady udostępnienia danego obszaru.
Najczęstszy praktyczny problem nie polega dziś na braku przepisów, ale na niespójnym oznakowaniu. Informacja przy jednym wejściu może być szczegółowa, 300 metrów dalej może wisieć tylko piktogram, a na stronie zarządcy znajdzie się jeszcze inna data. W takiej sytuacji bezpieczniej przejść na jednoznacznie dozwolony odcinek niż urządzać na wakacjach spór prawny z obsługą kąpieliska lub strażą miejską.
Smycz, kaganiec, mandat i szkoda — za co naprawdę odpowiada opiekun psa
Brak zakazu wejścia na plażę nie oznacza prawa do puszczenia psa bez żadnej kontroli.
Nie istnieje ogólnopolski przepis nakazujący prowadzenie każdego psa na smyczy na każdej plaży. Z drugiej strony nie istnieje również zasada „nie ma znaku, więc mogę psa puścić”.
Art. 10a ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt zabrania puszczania psów bez możliwości ich kontroli i bez oznakowania umożliwiającego identyfikację właściciela lub opiekuna. Przepis nie jest prostym ogólnokrajowym nakazem smyczy, ale jasno pokazuje, że wolne bieganie psa nie może oznaczać utraty kontroli nad zwierzęciem.
Do tego dochodzą przepisy miejscowe. Gmina może określać środki ostrożności dotyczące psów w przestrzeni wspólnej, jeżeli mieszczą się one w granicach ustawowego upoważnienia. Zanim więc odepniesz smycz, trzeba odpowiedzieć sobie na trzy pytania:
-
Czy miejscowe zasady tego nie zabraniają?
-
Czy pies rzeczywiście reaguje na przywołanie również przy dzieciach, innym psie, mewie albo rzucanej piłce?
-
Czy jego zachowanie nie tworzy zagrożenia lub uciążliwości dla innych?
Drugi punkt jest często bagatelizowany. Pies, który „zawsze wraca”, może pierwszy raz nie wrócić właśnie na plaży: otwarta przestrzeń, ptaki, biegające dzieci, zapach jedzenia i inne psy tworzą zestaw bodźców, którego nie da się dobrze odtworzyć podczas zwykłego spaceru po osiedlu.
Jeżeli pies jest reaktywny, ma silny instynkt pogoni albo ma problem z przywołaniem, długa linka treningowa jest rozsądniejsza niż pełna swoboda. Na zatłoczonej plaży smycz jest zwykle lepszą decyzją nawet wtedy, gdy konkretny przepis jej w danym miejscu nie wymaga.
Podobnie wygląda sprawa kagańca.
Nie ma jednego ogólnopolskiego obowiązku zakładania kagańca każdemu psu przebywającemu na plaży. Trzeba jednak sprawdzić przepisy miejscowe oraz zasady konkretnego terenu. W języku prawnym funkcjonuje określenie „rasy psów uznawanych za agresywne”, a nie „rasy niebezpieczne”.
Jeżeli kaganiec ma być używany podczas dłuższego pobytu latem, powinien pozwalać psu swobodnie otworzyć pysk, dyszeć i pić wodę. Ciasny kaganiec weterynaryjny, który praktycznie zamyka pysk, nadaje się do krótkich czynności wymagających zabezpieczenia, a nie do kilkugodzinnego siedzenia na rozgrzanej plaży.
Konsekwencje naruszenia zasad też trzeba przedstawiać precyzyjnie. Mandat i ustawowe zagrożenie grzywną to nie to samo.
Art. 77 § 1 Kodeksu wykroczeń dotyczy osoby, która nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia. Przepis przewiduje:
-
karę ograniczenia wolności,
-
grzywnę do 1000 zł,
-
albo naganę.
Jeżeli zwierzę swoim zachowaniem stwarza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia człowieka, zastosowanie może znaleźć art. 77 § 2. W tym przypadku przepis przewiduje m.in. grzywnę bez wpisania osobnego maksymalnego pułapu, więc działa ogólna granica z Kodeksu wykroczeń — co do zasady do 5000 zł.
Nie należy jednak zamieniać tych kwot w zdanie „za psa na plaży dostaniesz mandat 1000 albo 5000 zł”. W zwykłym postępowaniu mandatowym grzywna nakładana mandatem wynosi co do zasady do 500 zł, a przy zbiegu wykroczeń określonym w art. 9 § 1 Kodeksu wykroczeń — do 1000 zł. Wyższe ustawowe zagrożenie grzywną może mieć znaczenie, gdy sprawa trafia do sądu albo zastosowanie ma szczególny przepis o postępowaniu mandatowym.
Art. 54 Kodeksu wykroczeń przewiduje natomiast grzywnę do 500 zł albo naganę za naruszenie wydanych z upoważnienia ustawy przepisów porządkowych dotyczących zachowania się w miejscach publicznych. To przepis blankietowy: sam fakt istnienia dowolnego regulaminu czy kartki z zakazem nie wystarcza. Naruszony przepis porządkowy musi mieć właściwą podstawę prawną.
Osobny problem to pozostawienie psich odchodów. Art. 145 § 1 Kodeksu wykroczeń przewiduje za zanieczyszczanie lub zaśmiecanie miejsca dostępnego dla publiczności grzywnę nie niższą niż 500 zł. Przy braku szczególnej górnej granicy działa ogólna granica grzywny z Kodeksu wykroczeń, czyli do 5000 zł. Do tego mogą dochodzić prawidłowo ustanowione obowiązki miejscowe dotyczące usuwania zanieczyszczeń pozostawionych przez zwierzę.
Dlatego woreczki na odchody nie są plażowym dodatkiem „na wszelki wypadek”. Powinny znaleźć się w kieszeni jeszcze przed zejściem na piasek.
Finansowe ryzyko nie kończy się na wykroczeniu.
Jeżeli pies pogryzie człowieka, przewróci dziecko albo zniszczy czyjąś rzecz, może powstać odpowiedzialność cywilna. Art. 431 Kodeksu cywilnego przewiduje odpowiedzialność osoby, która zwierzę chowa albo się nim posługuje, za wyrządzoną przez nie szkodę, chyba że wykaże przesłanki zwalniające ją z odpowiedzialności przewidziane w tym przepisie.
Praktycznie może chodzić o:
-
rozbity telefon,
-
zniszczony sprzęt plażowy,
-
uszkodzoną odzież,
-
koszty leczenia po pogryzieniu,
-
konsekwencje urazu spowodowanego przewróceniem przez psa.
Przy uszkodzeniu ciała lub rozstroju zdrowia znaczenie mają także art. 444 i 445 Kodeksu cywilnego. Roszczenie może obejmować m.in. wynikające ze zdarzenia koszty leczenia, a w odpowiednich przypadkach także zadośćuczynienie za krzywdę.
To zmienia sposób patrzenia na zdanie „mój pies nic nie zrobi”. Na plaży nie trzeba przewidywać wyłącznie pogryzienia. Duży pies może podczas zabawy wpaść w kilkuletnie dziecko, mokry pies może przewrócić osobę stojącą przy brzegu, a pogoń za piłką może skończyć się uderzeniem w leżący na ręczniku telefon.
Cztery sytuacje pokazują różnicę między teorią a praktyką:
Pies na zwykłym odcinku plaży, brak widocznego zakazu.
Nie kończ sprawdzania na braku piktogramu. Ustal, czy nie jesteś w granicach kąpieliska albo terenu chronionego. Następnie sprawdź lokalne zasady prowadzenia zwierząt. Jeżeli pies słabo reaguje na przywołanie, pozostaje na smyczy lub długiej lince niezależnie od tego, czy smycz jest tutaj formalnie obowiązkowa.
Przy wejściu na kąpielisko stoi znak zakazujący zwierząt.
Sprawdź, jak duży teren obejmuje kąpielisko. Czasem wystarczy przejść 100–300 metrów poza jego granicę, aby znaleźć odcinek podlegający innym zasadom. Nie zakładaj jednak odległości „na oko” — kieruj się oznakowaniem.
Na początku plaży stoi tablica z generalnym zakazem psów.
Nie wdawaj się na miejscu w spór o ważność uchwały. Jeżeli chcesz sprawdzić legalność zakazu, ustal później, kto go ustanowił, w jakim akcie i na jakiej podstawie. Wyrok dotyczący Ustronia Morskiego pokazuje, że generalne zakazy mogą być wadliwe, ale nie daje automatycznego prawa do ignorowania każdej tablicy w Polsce.
Trafiasz na pustą plażę w sąsiedztwie rezerwatu.
Brak turystów niczego nie przesądza. Sprawdź granicę rezerwatu i rodzaj ochrony. W takim miejscu ograniczenie może wynikać bezpośrednio z ustawy o ochronie przyrody, a nie z regulaminu gminnej plaży.
Zanim rozłożysz ręcznik: procedura 60 sekund i ryzyka, których nie widać z parkingu
Prawo wejścia na plażę to dopiero połowa decyzji. Druga brzmi: czy tego dnia pobyt na plaży ma dla psa w ogóle sens.
Pies w lipcu o godzinie 13:00 nie odbiera plaży tak jak człowiek. Nie ma klapek, nie chłodzi organizmu przez pocenie się na całej powierzchni ciała i zwykle nie potrafi sam zdecydować, że powinien przestać biegać za piłką.
Przed wejściem warto przeprowadzić krótki test:
-
Ustal status miejsca — zwykła plaża, kąpielisko czy teren chroniony.
-
Przeczytaj oznaczenie przy wejściu — szczególnie zakaz zwierząt, obowiązek smyczy i granice strefy.
-
Sprawdź datę obowiązywania ograniczeń — zasady sezonowe często nie obowiązują przez cały rok.
-
Oceń warunki dla psa — temperatura piasku, dostęp do cienia, tłok, fale i możliwość spokojnego odejścia od innych psów.
-
Sprawdź wodę — przy jeziorach i innych kąpieliskach zwłaszcza komunikaty o sinicach i zakazach kąpieli.
-
Dopiero wtedy wybierz smycz, linkę albo — jeśli miejsce i zachowanie psa rzeczywiście na to pozwalają — większą swobodę.
Ta kolejność jest lepsza niż najczęstszy schemat: najpierw zejść z całym bagażem na plażę, rozłożyć parawan i dopiero wtedy zauważyć tablicę.
Na wyposażeniu powinny znaleźć się:
-
zapas świeżej wody i miska,
-
smycz oraz ewentualnie długa linka,
-
woreczki na odchody,
-
ręcznik,
-
możliwość stworzenia realnego cienia,
-
kaganiec fizjologiczny, jeżeli może być potrzebny,
-
identyfikator przy obroży lub szelkach,
-
przy dłuższym pobycie także podstawowa apteczka.
Butelka wody „dla wszystkich” szybko przestaje wystarczać, szczególnie gdy pies biega albo wchodzi do słonego morza. Woda morska nie może zastępować świeżej wody. Pies podczas zabawy może ją połykać, a większa ilość soli może prowadzić do problemów żołądkowo-jelitowych i poważniejszych zaburzeń. Jeżeli zwierzę uporczywie pije wodę z morza, kąpiel trzeba przerwać, a nie czekać, aż „samo zrozumie”.
Po wyjściu z morza dobrze opłukać psa świeżą wodą, szczególnie jeśli ma wrażliwą skórę. Sól i piasek pozostające w sierści oraz między opuszkami mogą powodować podrażnienia.
Drugi problem to rozgrzany piasek. Najgorzej wypadają godziny około południa i wczesnego popołudnia w bezchmurny dzień. Nie oceniaj temperatury wyłącznie powietrza. Przy 27–30°C piasek wystawiony na pełne słońce może być znacznie cieplejszy niż otaczające powietrze. Jeżeli sam nie jesteś w stanie przez kilka sekund komfortowo utrzymać dłoni na jego powierzchni, nie każ psu przechodzić po nim kilkuset metrów do wolnego miejsca.
Dla psa znacznie lepszy bywa poranek albo późne popołudnie. Jest chłodniej, mniej ludzi, mniej biegających dzieci i łatwiej zachować dystans od innych zwierząt.
Cień musi działać przez cały pobyt. Mały parasol, którego cień po pół godzinie przesuwa się poza legowisko psa, nie rozwiązuje problemu. Jeżeli nie da się zapewnić zacienionego miejsca i stałego dostępu do wody, rozsądniejszy jest krótki spacer przy brzegu niż cztery godziny leżenia na plaży.
Sygnałem do natychmiastowego zakończenia pobytu są m.in.:
-
bardzo intensywne, nieustępujące dyszenie,
-
wyraźne osłabienie,
-
problemy z koordynacją,
-
wymioty,
-
dezorientacja,
-
zapaść, utrata przytomności lub drgawki.
Przy ciężkich objawach przegrzania nie ma miejsca na kilkugodzinną obserwację „czy mu przejdzie”. Pies wymaga pilnej pomocy weterynaryjnej.
Na plaży łatwo też przeoczyć piasek zjadany podczas zabawy. Problem pojawia się zwłaszcza przy aportowaniu mokrej piłki albo patyka obtoczonego piaskiem. Niewielkie ilości zwykle nie powodują katastrofy, ale połknięcie dużej ilości może prowadzić do poważnych problemów przewodu pokarmowego, włącznie z niedrożnością.
Dlatego wielokrotne rzucanie mokrej, oblepionej piaskiem piłki nie jest najlepszym sposobem na dwugodzinne zmęczenie psa.
Przy jeziorach, zalewach i również nad morzem dochodzą sinice. Zakwity cyjanobakterii mogą być niebezpieczne dla ludzi i zwierząt. Jeżeli dla kąpieliska obowiązuje zakaz kąpieli z powodu sinic albo woda ma charakterystyczny zielony kożuch, smugi lub wyraźnie zmienioną barwę, pies nie powinien do niej wchodzić ani jej pić. Aktualną ocenę wody w oficjalnych kąpieliskach można sprawdzić w Serwisie Kąpieliskowym Głównego Inspektoratu Sanitarnego.
Nie każdy pies powinien również pływać daleko od brzegu. Silne fale, prądy, zimna woda i zmęczenie mogą zaskoczyć nawet zwierzę, które chętnie wchodzi do jeziora. Chęć wejścia do wody nie jest dowodem dobrej kondycji pływackiej.
Na koniec pozostaje sprawa, która irytuje innych plażowiczów najbardziej: zakładanie, że „skoro to plaża przyjazna psom, to wszyscy lubią psy”. Nie lubią. Część osób się ich boi, część ma ze sobą małe dzieci, ktoś może mieć własnego reaktywnego psa. Plaża przyjazna psom nie jest wybiegiem, chyba że teren rzeczywiście został do tego przeznaczony.
Dlatego rozsądny standard jest prosty: pies nie podchodzi sam do obcych ludzi, nie otrzepuje się nad cudzym ręcznikiem, nie wbiega między dzieci i nie zabiera zabawek innym psom.
Jeżeli przed zejściem na plażę masz sprawdzić tylko jedną rzecz, najpierw ustal dokładny status odcinka, na który chcesz wejść: zwykła plaża, teren kąpieliska czy obszar chroniony. Dopiero później oceniaj smycz, kaganiec i możliwość puszczenia psa. Najwięcej problemów bierze się z odwrotnej kolejności — właściciel widzi piasek, zakłada, że „plaża to plaża”, a dopiero później odkrywa, że wszedł w zupełnie inny reżim prawny.
FAQ — pies na plaży w Polsce
Czy w Polsce obowiązuje ogólny zakaz wprowadzania psów na plaże?
Nie. Nie ma jednego przepisu zakazującego psów na wszystkich polskich plażach. Ograniczenia mogą jednak wynikać ze statusu konkretnego miejsca, przepisów miejscowych, zasad kąpieliska albo przepisów o ochronie przyrody.
Czy można wejść z psem na kąpielisko strzeżone?
Trzeba sprawdzić zasady konkretnego kąpieliska. Zakaz dotyczący wyznaczonego terenu kąpieliska nie oznacza automatycznie zakazu na całej plaży. Najpierw ustal jego granice.
Czy na dziką plażę zawsze można wejść z psem?
Nie. „Dzika plaża” nie jest kategorią prawną. Odludny brzeg może znajdować się w parku narodowym albo rezerwacie, gdzie obowiązują szczególne zasady dotyczące psów.
Czy pies na plaży musi być na smyczy?
Nie istnieje jeden krajowy przepis nakazujący smycz na każdej plaży. Obowiązek może wynikać z prawidłowo ustanowionych zasad miejscowych. Niezależnie od tego pies musi pozostawać pod kontrolą, a art. 10a ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt zabrania puszczania psa bez możliwości kontroli i bez oznakowania umożliwiającego identyfikację właściciela lub opiekuna.
Czy brak znaku zakazu oznacza, że mogę spuścić psa ze smyczy?
Nie. Brak zakazu wejścia i możliwość puszczenia psa to dwie różne kwestie. Trzeba uwzględnić lokalne przepisy, kontrolę nad zwierzęciem, bezpieczeństwo innych osób oraz warunki panujące na plaży.
Czy pies musi mieć na plaży kaganiec?
Nie ma ogólnopolskiego obowiązku kagańca dla każdego psa na każdej plaży. Konkretne obowiązki mogą wynikać z zasad obowiązujących w danym miejscu. Jeżeli pies ma długo przebywać w kagańcu, powinien to być model pozwalający na swobodne dyszenie i picie.
Ile wynosi mandat za psa na plaży?
Nie ma jednej stawki „za psa na plaży”. Kara zależy od konkretnego naruszenia. Art. 77 § 1 Kodeksu wykroczeń przewiduje grzywnę do 1000 zł za niezachowanie zwykłych lub nakazanych środków ostrożności. Nie oznacza to jednak automatycznie mandatu w takiej wysokości. W zwykłym postępowaniu mandatowym górna granica wynosi co do zasady 500 zł, a w określonym przypadku zbiegu wykroczeń 1000 zł.
Co grozi za niesprzątnięcie po psie?
Pozostawienie zanieczyszczeń w miejscu publicznym może skutkować odpowiedzialnością na podstawie przepisów miejscowych oraz Kodeksu wykroczeń. Art. 145 przewiduje za zanieczyszczanie miejsca dostępnego publicznie grzywnę nie niższą niż 500 zł.
Czy tabliczka „zakaz wprowadzania psów” zawsze oznacza legalny zakaz?
Nie musi. Wyrok WSA w Szczecinie z 4 kwietnia 2024 r., II SA/Sz 1065/23, pokazał, że gmina nie może dowolnie ustanawiać generalnych zakazów dotyczących psów na publicznych plażach. Nie oznacza to jednak prawa do ignorowania każdego oznaczenia. Trzeba sprawdzić podstawę zakazu, zakres terenu i rodzaj miejsca.
Co zrobić, jeśli tabliczka i informacje w internecie są sprzeczne?
Sprawdź aktualną informację zarządcy, granice kąpieliska i obowiązujący akt lokalny. Jeżeli sytuacji nie da się szybko rozstrzygnąć na miejscu, praktycznie lepiej wybrać jednoznacznie dostępny odcinek niż ryzykować konflikt lub postępowanie mandatowe.
Czy pies może kąpać się w morzu?
Tak, jeżeli zasady konkretnego miejsca tego nie wykluczają i warunki są bezpieczne. Nie pozwalaj psu pić słonej wody, obserwuj fale i zmęczenie, a po kąpieli dobrze opłucz sierść i łapy świeżą wodą.
Czy pies może wejść do jeziora przy zakwicie sinic?
Nie powinien. Jeżeli obowiązuje zakaz kąpieli z powodu sinic albo widać wyraźny zakwit, pies nie powinien wchodzić do wody ani jej pić. Cyjanobakterie mogą być niebezpieczne również dla zwierząt.
Czy wyrok dotyczący Ustronia Morskiego oznacza, że wszystkie zakazy psów na plażach są nieważne?
Nie. Wyrok dotyczył konkretnej uchwały i konkretnego sposobu ustanowienia generalnego zakazu. Pokazuje jednak ważną zasadę: samorząd musi działać w granicach ustawowego upoważnienia, a daleko idącego zakazu nie można ustanowić tylko dlatego, że gmina zarządza danym terenem.
