Wiadomości jako dowód w rozwodzie – jak je zabezpieczyć i czy sąd je uwzględni

SMS wysłany po kłótni, wiadomość na Messengerze, rozmowa prowadzona przez WhatsApp albo korespondencja e-mailowa mogą mieć w procesie rozwodowym większe znaczenie niż wielostronicowe wyjaśnienia jednej ze stron. Jest jednak warunek: z materiału musi wynikać konkretny fakt istotny dla rozstrzygnięcia, a sam zapis powinien być możliwy do powiązania z określoną osobą i oceniony w odpowiednim kontekście.

Samo pokazanie sądowi zrzutu ekranu z telefonu nie przesądza więc ani o winie małżonka, ani nawet o tym, że sąd przyjmie przedstawioną interpretację wiadomości. Liczy się autentyczność korespondencji, jej kompletność, sposób pozyskania oraz związek z rozkładem pożycia małżeńskiego. W sprawach o rozwód ma to szczególne znaczenie, ponieważ zgodnie z art. 57 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego sąd co do zasady orzeka również, czy i który z małżonków ponosi winę za rozkład pożycia. Jeżeli małżonkowie zgodnie żądają zaniechania orzekania o winie, sąd jej nie ustala.

Dlatego najważniejsze pytanie nie brzmi: „czy można przedstawić SMS?”. Brzmi: co dokładnie ten SMS ma udowodnić i czy można obronić jego wiarygodność przed zarzutami drugiej strony.

Czy SMS, e-mail i wiadomość z komunikatora są pełnoprawnym dowodem przed sądem?

Tak. Korespondencja elektroniczna może być dowodem w sprawie rozwodowej. Nie istnieje zasada, zgodnie z którą wiadomość cyfrowa jest z definicji dowodem słabszym od dokumentu papierowego albo zeznań świadka.

Kodeks postępowania cywilnego pozwala wykorzystywać różne rodzaje dokumentów i zapisów elektronicznych. Art. 308 k.p.c. wprost odnosi się do innych dokumentów, w szczególności zawierających zapis obrazu, dźwięku albo obrazu i dźwięku. Podstawowe znaczenie ma natomiast art. 227 k.p.c.: przedmiotem dowodu powinny być fakty mające istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy. Sąd nie musi więc analizować setek wiadomości tylko dlatego, że pokazują nieprzyjemne relacje między małżonkami.

W praktyce SMS-y, e-maile i rozmowy z komunikatorów mogą służyć między innymi do wykazania:

  • zdrady lub utrzymywania relacji pozamałżeńskiej, jeżeli treść korespondencji rzeczywiście na to wskazuje;
  • przemocy psychicznej, gróźb, poniżania lub uporczywego obrażania współmałżonka;
  • odmowy wspólnego pożycia albo świadomego zerwania więzi małżeńskich;
  • nadużywania alkoholu, hazardu lub innych zachowań mających znaczenie dla rozkładu pożycia, jeżeli wiadomości pozostają z nimi bezpośrednio związane;
  • ukrywania dochodów, wydatków albo określonych transakcji, gdy kwestia ma znaczenie dla rozstrzygnięć finansowych;
  • ustaleń dotyczących dzieci, kontaktów, odbierania dziecka, finansowania jego potrzeb albo niewykonywania uzgodnionych obowiązków;
  • momentu, w którym określone zdarzenie nastąpiło albo kiedy druga strona została o nim poinformowana.

Trzeba jednak odróżnić dowód dopuszczalny od dowodu przekonującego.

Pojedyncza wiadomość „kocham Cię” przesłana przez małżonka do innej osoby nie musi automatycznie dowodzić zdrady fizycznej ani wyłącznej winy za rozpad małżeństwa. Może natomiast stanowić element szerszego materiału: regularnej korespondencji, zeznań świadków, potwierdzeń spotkań, historii podróży czy innych dokumentów.

Tak samo wiadomość napisana pod wpływem emocji nie zawsze wiernie odzwierciedla rzeczywisty przebieg małżeństwa. Sądy oceniają dowody łącznie, a nie przez wyszukiwanie jednego zdania, które ma przesądzić całą sprawę.

Szczególnie istotny jest też moment powstania wiadomości. Jeżeli małżonkowie od dłuższego czasu pozostawali już w faktycznej separacji, korespondencja dotycząca późniejszej relacji jednego z nich może być oceniana inaczej niż relacja rozpoczęta przed rozpadem więzi. W sprawach o winę liczy się bowiem nie tylko samo zachowanie, ale również związek przyczynowy między tym zachowaniem a rozkładem pożycia.

Istotna jest także wiarygodność autora. Numer telefonu zapisany w książce kontaktów jako „Marek” nie dowodzi jeszcze, że każdą wiadomość rzeczywiście napisał konkretny Marek. Nazwę kontaktu można zmienić w kilka sekund.

Podobny problem występuje przy komunikatorach. Samo zdjęcie awatara oraz imię wyświetlane na ekranie nie zawsze wystarczają do bezspornego ustalenia nadawcy.

Dlatego mocniejszy materiał zawiera jednocześnie kilka elementów:

  • numer telefonu, adres e-mail albo jednoznaczny identyfikator konta;
  • datę i godzinę rozmowy;
  • wcześniejszy i późniejszy fragment konwersacji;
  • informacje pozwalające rozpoznać uczestników;
  • dane, które można porównać z innymi dowodami;
  • oryginalną wiadomość nadal dostępną na urządzeniu lub koncie.

Jeżeli druga strona zakwestionuje autentyczność wiadomości, sąd nie musi uwierzyć ani wydrukowi, ani samemu zaprzeczeniu. Może konfrontować korespondencję z innymi dowodami, przesłuchiwać strony i świadków, a w sprawach wymagających wiedzy specjalistycznej rozważyć dowód z opinii biegłego.

Najgorszą strategią jest więc zgromadzenie kilkudziesięciu przypadkowych screenów bez odpowiedzi na pytanie: jaki fakt ma wykazać każdy z nich?

Wniosek dowodowy powinien wskazywać właśnie ten fakt. Zamiast ograniczać się do stwierdzenia „wnoszę o dopuszczenie dowodu z wiadomości SMS”, zdecydowanie czytelniejsze jest wskazanie, że dowód ma potwierdzić np. utrzymywanie przez małżonka relacji z określoną osobą w konkretnym okresie albo kierowanie wobec współmałżonka określonych gróźb.

Jak zabezpieczyć wiadomości, żeby nie straciły wartości dowodowej?

Największy błąd pojawia się często jeszcze przed złożeniem pozwu: ktoś robi pojedynczy screenshot, przycina zdjęcie tak, aby została tylko najbardziej korzystna wypowiedź, po czym usuwa rozmowę albo zmienia telefon.

W efekcie materiał, który początkowo wyglądał bardzo mocno, staje się łatwy do podważenia.

Pierwszy priorytet to zachowanie oryginału.

Jeżeli wiadomości znajdują się na własnym telefonie, komputerze albo koncie, nie należy ich usuwać. Jeżeli to możliwe, należy wykonać kopię całej rozmowy lub eksport historii czatu, zachowując przy tym oryginalne dane.

Przy wykonywaniu screenshotów dobrze jest zadbać o to, aby były widoczne:

  • imię lub identyfikator rozmówcy;
  • numer telefonu albo adres e-mail, jeżeli aplikacja pozwala go wyświetlić;
  • data wiadomości;
  • godzina;
  • kilka wypowiedzi poprzedzających kluczowy fragment;
  • kilka wypowiedzi następujących po nim.

Nie należy nadmiernie kadrować materiału. Fragment wyjęty z kontekstu jest jednym z najłatwiejszych dowodów do zaatakowania.

Jeżeli jedna wiadomość brzmi: „tak, zrobiłem to”, znaczenie zdania zależy całkowicie od wcześniejszego pytania. Pokazanie sądowi wyłącznie odpowiedzi może wywołać uzasadnione podejrzenie manipulacji.

W przypadku e-maili najlepiej zachować nie tylko wydruk treści, lecz również wiadomość w oryginalnej skrzynce. Przy sporze o nadawcę znaczenie mogą mieć również informacje techniczne zawarte w nagłówkach wiadomości.

Przy rozbudowanej korespondencji rozsądny jest system dwutorowy:

  1. zachować pełne archiwum;
  2. do akt przedstawić najistotniejsze fragmenty, opisując dokładnie, czego mają dowodzić.

Zalewanie sądu kilkuset stronami rozmów nie zwiększa automatycznie szans na korzystne rozstrzygnięcie. Często osiąga efekt odwrotny. Materiał staje się nieczytelny, a naprawdę istotne wypowiedzi giną wśród wiadomości o zakupach, dzieciach, rachunkach i codziennych sprawach.

W praktyce znacznie lepiej działa chronologia.

Można przygotować materiał w układzie:

  • data;
  • uczestnicy rozmowy;
  • krótki opis zdarzenia;
  • numer załącznika;
  • fakt, który wiadomość ma wykazać.

Nie oznacza to przepisywania całej korespondencji. Chodzi o to, aby osoba czytająca akta mogła w ciągu kilkunastu sekund zrozumieć, dlaczego konkretny załącznik ma znaczenie.

Drugim priorytetem jest zabezpieczenie kontekstu.

Wiadomości pomiędzy małżonkami często powstają podczas ostrego konfliktu. Sarkazm, ironia, prowokacja oraz odpowiedzi udzielane w emocjach bywają później przedstawiane jako literalne przyznanie określonego faktu.

Dlatego szczególnie ryzykowne jest posługiwanie się tylko jednym zdaniem z wielogodzinnej rozmowy.

Nie należy również poprawiać screenów, usuwać elementów obrazu ani przerabiać grafik. Nawet jeśli celem jest tylko zasłonięcie nieistotnego fragmentu, druga strona może później twierdzić, że modyfikowano także treść wiadomości.

Jeżeli trzeba chronić dane osoby trzeciej, bezpieczniej zachować niezmodyfikowany oryginał i dopiero kopię przygotować do określonego wykorzystania.

Kolejne ograniczenie dotyczy komunikatorów umożliwiających usuwanie wiadomości, wiadomości znikających albo edytowanie treści po wysłaniu. Im bardziej podatna na późniejsze zmiany jest platforma, tym większe znaczenie ma szybkie zabezpieczenie materiału.

Nie warto też zakładać, że po kilku miesiącach operator telefonu albo właściciel komunikatora po prostu dostarczy sądowi całą treść rozmów. Zakres i okres przechowywania danych zależą od rodzaju usługi, a w komunikatorach stosujących szyfrowanie end-to-end dostawca usługi może w ogóle nie posiadać dostępu do treści prowadzonej rozmowy.

Jeżeli materiał ma duże znaczenie i druga strona prawdopodobnie zakwestionuje jego autentyczność, oryginalne urządzenie warto zachować przynajmniej do czasu ustalenia strategii dowodowej. Sprzedaż telefonu, przywrócenie ustawień fabrycznych albo skasowanie konta przed procesem może niepotrzebnie utrudnić późniejszą weryfikację.

Gdzie przebiega granica między zbieraniem dowodów a naruszeniem prywatności?

To najbardziej ryzykowna część całego zagadnienia.

Fakt, że określona wiadomość mogłaby pomóc w rozwodzie, nie daje automatycznie prawa do jej zdobycia dowolną metodą.

Małżeństwo nie znosi prawa do prywatności ani tajemnicy komunikowania się. Problem pojawia się szczególnie wtedy, gdy jeden z małżonków bez zgody drugiego:

  • loguje się do jego prywatnej skrzynki e-mail;
  • wchodzi na jego konto w komunikatorze;
  • przełamuje lub omija zabezpieczenie telefonu;
  • wykorzystuje zapisane hasło do konta, do którego nie jest już uprawniony;
  • instaluje aplikację szpiegującą;
  • przechwytuje rozmowy prowadzone z osobami trzecimi.

Bezuprawnione uzyskanie dostępu do informacji może prowadzić do odpowiedzialności na podstawie art. 267 Kodeksu karnego. Sam fakt, że małżonek zna hasło albo kiedyś korzystał z danego urządzenia, nie przesądza jeszcze o istnieniu zgody na przeglądanie całej prywatnej korespondencji. Tajemnica komunikowania się jest ponadto chroniona konstytucyjnie, a tajemnica korespondencji należy do dóbr osobistych chronionych przez prawo cywilne.

Trzeba tu oddzielić dwie kwestie.

Pierwsza to odpowiedź na pytanie, czy sąd może wykorzystać określony materiał w postępowaniu cywilnym.

Druga to odpowiedź na pytanie, czy osoba zdobywająca ten materiał sama naruszyła prawo.

Nie są to pytania równoważne.

W polskim postępowaniu cywilnym nie obowiązuje prosta reguła, według której każdy dowód uzyskany niezgodnie z prawem musi zostać automatycznie wyłączony. Orzecznictwo pokazuje jednak wyraźnie, że sądy biorą pod uwagę sposób zdobycia materiału, naruszenie prywatności, wagę chronionego interesu oraz okoliczności konkretnej sprawy. Nie ma więc podstaw do twierdzenia, że nielegalnie uzyskana wiadomość „na pewno przejdzie” albo „na pewno zostanie odrzucona”.

Dobrze pokazuje to orzecznictwo dotyczące potajemnych nagrań.

W wyroku Sądu Najwyższego z 25 kwietnia 2003 r., sygn. IV CKN 94/01, zaakceptowano możliwość wykorzystania w procesie rozwodowym nagrania rozmów prowadzonych przez małżonków mimo braku wiedzy jednego z rozmówców. Sam brak zgody na nagrywanie nie został potraktowany jako automatyczna przyczyna dyskwalifikacji materiału.

Znacznie bardziej problematyczne jest podsłuchiwanie rozmowy, w której osoba zbierająca materiał w ogóle nie uczestniczy. W sprawach dotyczących takich działań podkreślano ochronę tajemnicy komunikowania się oraz zasadę, że prawa do obrony własnych interesów nie można realizować bez ograniczeń kosztem prywatności innych osób. W tym kontekście przywoływane są m.in. wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 6 lipca 1999 r., sygn. I ACa 380/99, oraz wyrok Sądu Najwyższego z 13 listopada 2002 r., sygn. I CKN 1150/00.

Praktyczna granica jest więc dość czytelna.

Własna korespondencja otrzymana od małżonka to zupełnie inna sytuacja niż włamanie się do jego konta.

Jeżeli mąż wysyła żonie SMS-a, żona jest adresatem wiadomości i może ją zabezpieczyć. Jeżeli natomiast bierze jego telefon, odblokowuje go i kopiuje prywatną rozmowę prowadzoną wyłącznie z osobą trzecią, pojawia się problem sposobu zdobycia informacji.

Jeszcze większe ryzyko wiąże się z instalowaniem spyware, keyloggerów, ukrytych mikrofonów albo innych narzędzi służących do stałego przechwytywania informacji.

Takich metod nie należy traktować jako standardowego sposobu przygotowania do rozwodu. Potencjalna korzyść dowodowa może być nieproporcjonalna do ryzyka odpowiedzialności karnej lub cywilnej.

Kolejna granica dotyczy osób trzecich. Rozmowa małżonka z lekarzem, terapeutą, dzieckiem, prawnikiem albo inną osobą może obejmować informacje wykraczające daleko poza zakres potrzebny w postępowaniu rozwodowym.

Sąd nie potrzebuje całego prywatnego życia strony. Potrzebuje materiału odnoszącego się do konkretnych faktów podlegających ustaleniu.

Jeżeli wiadomości nie mają znaczenia dla winy, dzieci, obowiązków finansowych albo innych rozstrzygnięć objętych procesem, ich składanie może być nie tylko niepotrzebne, lecz również procesowo niekorzystne. Zamiast wzmacniać stanowisko strony, pokazuje brak selekcji materiału i próbę przeniesienia osobistego konfliktu do akt sądowych.

Najbezpieczniejsza kolejność działania jest więc następująca:

  1. Najpierw zabezpieczyć wiadomości, do których ma się legalny dostęp.
  2. Zachować ich oryginały i pełny kontekst.
  3. Ustalić, jaki konkretny fakt ma wykazywać każda rozmowa.
  4. Wybrać tylko materiał rzeczywiście istotny dla sprawy.
  5. Przed korzystaniem z korespondencji zdobytej z cudzego urządzenia lub konta ocenić legalność sposobu jej pozyskania.
  6. Nie instalować programów szpiegujących i nie przełamywać zabezpieczeń w celu znalezienia nowych dowodów.

Jeżeli dowód jest mocny, nie trzeba go „poprawiać” przez agresywne poszukiwanie kolejnych wiadomości. W sporze rozwodowym jakość, wiarygodność i związek dowodu z konkretnym faktem są ważniejsze niż liczba wykonanych zrzutów ekranu.

FAQ – wiadomości jako dowód w sprawie rozwodowej

Czy screenshot wiadomości z Messengera może być dowodem w sprawie rozwodowej?
Tak. Screenshot może zostać przedstawiony jako materiał dowodowy. Jego wartość będzie jednak większa, jeżeli widoczny jest rozmówca, data, godzina oraz szerszy fragment konwersacji, a oryginalna rozmowa nadal znajduje się na urządzeniu lub koncie.

Czy SMS wystarczy do udowodnienia zdrady?
Czasami może być bardzo istotny, ale pojedynczy SMS nie musi wystarczyć. Sąd ocenia treść wiadomości w kontekście pozostałych dowodów oraz bada, czy zachowanie miało związek z rozkładem pożycia.

Czy mogę przedstawić e-maile wysłane do mnie przez małżonka?
Tak. Jeżeli jesteś adresatem wiadomości, jej zabezpieczenie jest co do zasady znacznie mniej problematyczne niż pozyskiwanie korespondencji z prywatnego konta drugiej osoby. Zachowaj zarówno wydruk, jak i oryginalną wiadomość w skrzynce.

Czy mogę wejść na pocztę męża lub żony, jeżeli znam hasło?
Samo posiadanie hasła nie daje automatycznie prawa do przeglądania cudzej korespondencji. Bezuprawniony dostęp do informacji może rodzić odpowiedzialność karną, w szczególności na gruncie art. 267 Kodeksu karnego.

Czy wiadomości zdobyte nielegalnie zawsze zostaną odrzucone przez sąd?
Nie istnieje taka automatyczna zasada w postępowaniu cywilnym. Sąd ocenia okoliczności konkretnej sprawy, znaczenie dowodu oraz sposób jego uzyskania. Jednocześnie wykorzystanie materiału w procesie nie usuwa ryzyka odpowiedzialności za bezprawne zdobycie informacji.

Czy można przedstawić rozmowę z WhatsAppa albo Signala?
Tak. Sam rodzaj komunikatora nie przesądza o wartości dowodu. Znaczenie ma możliwość ustalenia rozmówców, autentyczność zapisu, daty, kontekst rozmowy i fakt, który materiał ma potwierdzić.

Czy należy wydrukować całą rozmowę?
Nie zawsze. Przy bardzo długiej korespondencji lepiej zachować pełne archiwum, natomiast do akt wybrać fragmenty istotne dla konkretnych tez dowodowych. Nie należy jednak wycinać zdań w sposób zmieniający ich znaczenie.

Czy można skasować rozmowę po wykonaniu screenshotów?
To zły pomysł. Jeżeli druga strona zakwestionuje autentyczność screenów, brak oryginalnej rozmowy może utrudnić ich weryfikację. Najbezpieczniej zachować wiadomości na pierwotnym urządzeniu lub koncie oraz wykonać dodatkową kopię.

Czy przy rozwodzie bez orzekania o winie warto składać wiadomości dotyczące zdrady?
Najczęściej nie ma sensu rozbudowywać materiału wyłącznie po to, aby wykazywać winę, jeżeli oboje małżonkowie zgodnie żądają zaniechania orzekania o niej. Te same wiadomości mogą jednak nadal mieć znaczenie dla innych kwestii, np. sytuacji dziecka, gróźb, przemocy albo określonych rozliczeń.

Co zrobić jako pierwsze, jeżeli mam ważne wiadomości przed rozwodem?
Nie kasuj ich, nie edytuj i nie ograniczaj się do jednego przyciętego screena. Zabezpiecz pełną rozmowę, zachowaj oryginał, zanotuj daty i ustal, jaki konkretny fakt każda wiadomość ma udowodnić. Dopiero później wybieraj materiał, który rzeczywiście powinien znaleźć się w aktach.

Jeśli jest to temat, który Cię interesuje to warto także poznać inne informacje – adwokat rozwodowy Toruń.

[ Treść sponsorowana ]

Categories: Prawo rodzinne i opiekuńcze
S. Miler

Written by:S. Miler All posts by the author

Staram się zawsze starać. Projektować, produkować i dostarczać wysokiej jakości content bazując na własnej wiedzy lub zweryfikowanych źródłach. Przedstawiać w sposób rzetelny i ciekawy opisywane zagadnienie.

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Ciasteczka

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie plików Cookies. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności.